Get Free Music at www.divine-music.info
Get Free Music at www.divine-music.info

Free Music at divine-music.info
  • Wpisów:166
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 19:30
  • Licznik odwiedzin:28 015 / 2730 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Kocham Cię" - słowa, które można tak łatwo powiedzieć, a tak trudno zaakceptować. Słowo, które chciałabym Ci wykrzyczeć, a nie potrafię nawet szepnąć. Słowo, które pragnę potwierdzić, a nie potrafię nawet uznać. Tylko dlatego, że boję się twojej reakcji.
 

 
-Daj mi znak - rzekła.
-Jaki znak? - zapytał zdziwiony.
-No, że mnie kochasz - westchnęła.
-Czyli?
-Kochasz mnie!?
-Tak.
-To daj mi jakiś znak! - wrzasnęła.
-Okey, to wystawiaj duqe i jedziemy.

Dlaczego większość facetów liczy tylko na to, aby wykorzystać dziewczynę. Ona pragnie czegoś więcej.. Czego? Prawdziwej miłości.
 

 
"Mówią, mówią, że, mówią, że to nie jest miłość, nie! Że się tylko zdaje nam"

To nie prawda, że to tylko zauroczenie. Codziennie zapieprzam do szkoły nie po to, aby dowiedzieć się co stało się w 64 roku, co to jest hemoglobina, na czym polega rzeźbotwórcza działalność morza, jak piszę się recenzję, o czym mówi nam układ okresowy, jak pisze się zdania przeczące po angielsku czy niemiecku... Przychodzę do tej cholernej szkoły, aby się spotkać z przyjaciółmi, ale najważniejszą rzeczą w niej jesteś TY. Twój uśmiech podnieca mnie wewnątrz mojego marnego ciała, sprawia, że nawet kolejna jedynka z chemii nie robi mi żadnej różnicy. Tylko twój uśmiech sprawia, że chcę żyć. Więc nadal się uśmiechaj, bo chcę jeszcze trochę pożyć Dla Ciebie...
 

 
Ktoś powiedział, że moje życie jest bezwarunkowo piękne. Nie mam problemów. Niestety problem jest: taki, że ten ktoś, kto to powiedział, nie wie, że mam problem z narkotykami. To gorsze od morfiny czy heroiny - ten narkotyk to miłość, którą czuję do niego. To miłość, która nie powinna istnieć, a jednak nie mogę jej powstrzymać. Nikt nie może... ♥ Kocham .
 

 


Kocham ten teledysk! Jest zaaajebisty ! Metrowy - najlepsze dready

Przypomina mi moje dzieciństwo - blokowce
 

 


Piosenka, która inspiruje mnie do dalszego działania. Dziękuję Ci, GrubSon, miszczu !

 

 
*Część 2*
"To było takie przyjemne. Zawsze dla mnie grał, gdy byliśmy razem. Śpiewał piosenki o mnie. Tak bardzo to kochałam.
-Zaśpiewaj mi – poprosiłam i usiadłam koło niego. Zaczął grać. Lekkie brzmienie gitary uspokoiło mnie całkowicie. Przytuliłam się do niego.

Cause there'll be no sunlight
if I lose you, baby
There'll be no clear skies
if I lose you, baby
Just like the clouds
My eyes will do the same if you walk away
Everyday, it will rain, rain, rain...

Bo , nie będzie światła słońca
jeśli stracę Ciebie, kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
jeśli stracę Ciebie, kochanie
Dokładnie jak chmury
moje oczy zrobią to samo, jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz

Wtedy zrozumiałam, że to on jedyny jest w moim sercu. Nie Peter, tylko Bruno. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek. Odłożył gitarę i wziął mnie w ramiona. Spojrzał w moje oczy. Oderwał się od moich ust.
-Wiesz, że i tak nie odejdę od Bar?
-Cieszę się chwilą – powiedziałam i rzuciłam się na niego z namiętnymi pocałunkami.
Obudziłam się rano u boku ukochanego. Ach, co to była za noc. Nasz dowód miłości jasno się ukazał. Przynajmniej jego. Ja go kochałam od początku. Leżałam w łóżku i patrzyłam na jego klatkę piersiową. Była lekko owłosiona. Delikatnie ją pogłaskałam. On otworzył oczy i spojrzał na mnie. Przytulił mnie. Głaskał moje piersi. Wolałam, żeby robił to on, a nie Peter. Pocałowałam go ze szczęścia. Dotknęłam jego męskości. On mojej kobiecości. Później przesunęłam swoje palce na szyję Bruno. On delikatnie pogłaskał mnie po twarzy i głęboko patrzył mi w oczy.
-Kocham Cię – szepnęłam. – Chcę być z tobą.
-Wiesz, że ja mam żonę.
-A wiesz, że jest coś takiego jak „rozwód”?
-Nie mogę.
-Dlaczego!? Nie kochasz mnie!?
-No... – jęknął.
-Kochasz czy nie?
-Kocham. – westchnął.
-Więc w czym problem.
-Nie wiem. Nie chcę zranić Bar.
Jak to nie może zranić Bar!? Przecież ona jest paskudna i wredna! Powiedział, że mnie kocha! Nie rozumiem.. Ja byłam, jestem i będę jego miłością. Ubrał się i poszedł. Bez słów. Co z nami będzie?

Później zadzwonił Peter. Pytał jak się czuję i czy bym nie chciała się z nim spotkać. Nie miałam na to ochotę, więc odmówiłam. Siedziałam sama w domu. Nie miała co do roboty. Zajęłam się swoimi artykułami, które miałam skończyć dla kierownika. Walczyłam o stanowisko kierownika działu mody. Nie miałam konkurentki. Było wspaniale.
Moje marzenie się skończyło, gdy zadzwonił kierownik.
-Witaj, Debbie, jak idą artykuły? – zapytał.
-Już kończę. Przyjdę po południu do biura.
-Dobrze zjaw się o 14. Przyjdziecie obie i przedstawicie mi swoje materiały.
-Jak to „obie”? – zdziwiłam się. Miałam pomóc stażystce czy co?
-No, ty i nowa pracownica.
-Jaka?
-Bar Mars.
-Bar Mars!? – byłam zszokowana! Jak to ona startowała na kierownika działu!? I to mody! Niemożliwe, Bruno nie mówił mi nic o tym, że jego „żona” jest dziennikarką. Natychmiast do niego jadę. Teraz pewnie jest w pracy. Natychmiast ruszyłam moim Luxusem do ukochanego. Wszędzie za nim pójdę.
Podjechałam pod apartament Bruno. Szybko wsiadłam do windy. Nerwowo poprawiałam sobie fryzurę. Gdy winda się otworzyła, szybko pobiegłam na koniec korytarza, gdzie znajdował się apartament nr 10.Drzwi były otwarte, więc weszłam. W pokoju zauważyłam Bruno. Grał na swojej starej gitarze.

So easy to forget our love, the little things we do.
Like callin' for no reason, just to say the words, "Baby, I love you."
I know lately I've been busy, but a second doesn't go by without chu crossin' my mind.
It's been so long since we had time, let's take a day and make everything alright.
Just take my hand, fall in love with me again.

Let's runaway to the place where love first found us.
Let's runaway for the day, don't need anyone around us.
When everything in love gets so complicated, it only takes a day to change it.
What I have to say can't wait, all I need is a day,
so let's runaway.
let's runaway, just for the day.
runaway
runaway

Tak łatwo zapomnieć o naszej miłości, o małych rzeczach, które robiliśmy.
Jak dzwoniliśmy bez powodu, żeby powiedzieć "Kocham cię, skarbie"
Wiem, że ostatnio byłem zajęty, ale sekundy mijają przekraczając umysł.
Tak dawno nie mieliśmy czasu dla siebie, weźmy jeden dzień i sprawmy , że wszystko będzie w porządku.
Tylko weź mnie za rękę i zakochaj się we mnie znów.

Ucieknijmy do miejsc, gdzie miłość znalazła nas po raz pierwszy.
Do dni , gdy nie potrzebowaliśmy nikogo.
Kiedy wszystko w miłości staję się zbyt skomplikowane, wystarczy jeden dzień aby to zmienić.
Co mam powiedzieć, nie mogę się doczekać, wszystko czego potrzeba to jeden dzień.
Więc ucieknijmy
ucieknijmy na jeden dzień.
ucieknijmy.
ucieknijmy.

Pamiętam, jak śpiewaj mi ją, gdy byliśmy sami. Jego piosenki sprawiały, że pragnęłam żyć, kochać. Wpatrywałam się w niego jak zaklęta, przypominając sobie to wszystko, jakby to było wczoraj. Nie mogłam przestać o tym myśleć. To było zbyt silne."



Odłożyłam pamiętnik Debbie. To, co tutaj opisuje wstrząsnęło mną. Nigdy nie przeżywałam wszystkiego tak, jak ona. Był już wieczór, więc schowałam moją lekturę, przebrałam się, wykąpałam i położyłam spać. W końcu miałam jutro pierwszy dzień pracy tutaj.



P.S. = Ta ostatnia wypowiedź, jakby co, to "mówi" Kim, która - nie zapominajmy - nadal prowadzi swoje życie i tylko czyta pamiętnik Debbie
 

 
*Część 1*

"Niedawno dowiedziałam się, że Bruno poślubił Bar. Wysłał mi zaproszenie, ale nie przyszłam. Nie mogłam. Kochałam go, on o tym wiedział. Teraz już nie jest wolny. Inna mi go zabrała. Co prawda, jego „żona” jest ładna, ale przecież to ja miałam być tą jedyną. Nie przejął się tym. Peter twierdzi, że go kocham, ale to nie prawda. Ja kocham wyłącznie Bruno. Teraz podobno planują dzieci. Nie mogą. Jeszcze mieli czelność prosić, abym została chrzestną ich pierwszego dziecka. Nazwą je Nora albo Laffayett, jak będzie chłopczyk. Co to za imiona? Przecież wiem, że Bruno nigdy by ich tak nie nazwał. To jedynie wymysł Bar. On by nazwał swoją córeczkę Jessica, a chłopczyka Eric, bo bardzo podobają mu się te imiona. Mi również. Razem to planowaliśmy. A teraz? Wszystko stracone! Nie odzywam się do niego. Usunęłam już go ze znajomych z Facebooka i Twittera. Teraz tylko muszę wyrzucić go ze swojej pamięci.
Po południu zadzwonił Peter. Zaprosił mnie na kawę. Zgodziłam się. Co mam innego do roboty? Wyszłam z domu spokojnie, pół godziny wcześniej. Chciałam o wszystkim pomyśleć. Poszłam okrężną drogą, przez park. Niestety, był to zły pomysł. Naprzeciwko mnie szedł Bruno. Sam. Bez Bar. Jednak ciągle widziałam ją obok niego. Nie mogłam tego znosić.
-Hej, jak tam? – zapytał. – Wybrałaś się na spacer?
-Nie, wybieram się na spotkanie. A ty? – spytałam z ironią.
-Ja idę do księgarni, kupić książki o ciąży, dla Bar.
-Ach, tak? Ja idę na spotkanie z Peterem. – byłam taka zadowolona, że to powiedziałam.
-Aha, to życzę udanej randki. Pa, Debbie. – odszedł. Ja też poszłam w swoim kierunku.
Szłam w stronę centrum. Ciągle myślałam o Bruno. O jego pięknych, czekoladowych oczach i jasnych wargach, które nie tak dawno, namiętnie całowałam. Niestety, to minęło. Nie było już niczego. Jedynym świadkiem naszej wspólnej miłości, jest ściana, koloru krwi, a druga koloru jego zielonej koszulki, którą często zdejmowałam.
Peter już na mnie czekał. Siedział przy jednym ze stolików, gapiąc się bezczynnie na zegarek. Po co, skoro do naszego spotkania zostało jeszcze dziesięć minut?
-Och, już jesteś! – powiedział, wstając z krzesła.
-Tak, ale po co przyszedłeś tak wcześnie?
-Spodziewałem się, że będziesz wcześniej, więc także nie chciałem, abyś na mnie czekała.
Bruno zawsze przychodził wcześnie na nasze spotkania. Nikt nie będzie tak wcześnie przychodził, jak on. Nikt nie będzie miał takiego samego uśmiechu, jak on. Peter, wybacz, ale nigdy nie zastąpisz mi Bruno. Nigdy.
-Zamawiasz coś, Debbie?
-Poproszę kawę – powiedziałam i usiadłam. Ciągle zastanawiałam się, po co Peter chciał się ze mną spotkać? – Po co chciałeś się ze mną widzieć?
-Chcę porozmawiać o nas.
-„O nas”? – zapytałam. Dziwnie to brzmiało z jego ust. Jakby to Bruno powiedział, to by było coś innego. – Czyli..?
-Kocham Cię – walnął. Ale tak od razu? Czy to miało jakiś sens.
-Peter, ja..
-Nic nie musisz mówić. Chodź ze mną, do mojego mieszkania.
-A kawa? – ale on pociągnął mnie już za sobą. Wsiedliśmy do jego czarnego jeepa. Jednak zdecydowanie wolałam mercedesa Bruno. Wolę sportowe auta. Pojechaliśmy jednak terenówką do jego mieszkania. Gdy wyszliśmy wziął mnie za rękę. Musnął mi usta. Weszliśmy do środka. Wtedy zaproponował mi drinka. Nie mogłam odmówić. Wypiłam jednego, potem drugiego, następnie trzeciego. Później czwartego i piątego. Opiłam się bez pamięci. Jak nigdy. Wtedy Peter włączył kamerę w swojej sypialni. Nietrzeźwa zdjęłam swoją bluzkę, spodnie, skarpetki. Rozpuściłam włosy i machałam nimi w jedną i drugą. Wszystko się nagrywało. Peter również się rozebrał. Był w samych bokserkach. Zaczął mnie obejmować, ściągnął mi stanik. Pozwoliłam mu na to, sama. Ja ściągnęłam mu bokserki, on mi figi. Jak mogłam to zrobić? Zaczęłam go całować po całym ciele, jak głupia. On łapał mnie za piersi. To było naprawdę obleśne. Ja robiłam jeszcze gorsze rzeczy: łapałam go za jego męskość. Nadal się to nagrywało. Wykorzystał mnie, jednak dowiedziałam się o tym dopiero później.
Rano obudziłam się w jego łóżku. On już wstał. Patrzył w moje oczy. Spostrzegłam się, że jestem naga, a on mnie głaszcze po piersiach.
-Co się stało? – zapytałam pół przytomna.
-Kochaliśmy się.
-Naprawdę? Jak to możliwe?
-Sama to zaproponowałaś. – Nie mogłam uwierzyć, ale jednak uwierzyłam. – Było wspaniale. Chciałbym kiedyś to powtórzyć.
Nie wiedziałam co się ze mną działo. O czym on mówił? Postanowiłam się ubrać i wyjść. Peter mi przeszkodził. Oparł mnie o ścianę, gdy zakładałam swoje figi. Pocałował mnie, ale go odepchnęłam. Założyłam majtki. On chwycił mnie za piersi.
-Idziesz już?
-Tak, wychodzę – powiedziałam nieprzytomna, na kacu. On nie puszczał mnie. – Zostaw moje piersi. – Stał przede mną nago. On jednak pocałował jednego z nich. Przeszły mnie dreszcze. – Idę – I odepchnęłam go od siebie. Szybko chwyciłam swój stanik i go zapięłam. Ubrałam spodnie, bluzkę i chwyciłam torbę. Wyszłam. Pobiegłam, lekkim slalomem. Wpadłam w ścianę. Rozbiłam sobie głowę. Lała się z niej krew. Nic nie czułam, szłam dalej. Wyszłam z budynku. Szłam przed siebie. Przeszłam przez ulicę, aż ktoś nagle zatrąbił. To był mercedes koloru wiśni. Nie, to Bruno.
-Co ci się stało!? – wyszedł z auta i zobaczył moją głowę – Jesteś pijana?
-Nie. – powiedziałam. – Upadłam i tyle.
-Chodź, zawiozę Cię do szpitala.
-Nie, idź do Bar – warknęłam, gdy zobaczyłam ją w środku wozu. – Ja Cię nie potrzebuję!
-Ależ tak, krwawisz.
-A co cię to obchodzi!?
-Bardzo.
-Zostaw mnie w spokoju! – i poszłam. On jednak chwycił mą rękę.
-Wsiadaj. Proszę.
-Nie, jeśli ona tam jest – spojrzałam mu gorzko w oczy. – Nienawidzę tej zdziry! – powiedziałam, pijana. – Zabrała mi Ciebie.
-Ja ją kocham i to moja żona.
-To masz problem. – i pobiegłam. Uciekałam, najszybciej jak mogłam. Zobaczyłam nagle, że on mnie goni. Jednak ja wbiegłam w pustą uliczkę. Obejrzałam się za siebie, on nie dawał za wygraną. Złapał mnie.
-Zrozum, między nami się nie układało.
-Wiesz, że to twoja wina. Zauroczyła cię swoim idiotyzmem.
-Nie mój tak.
-Kocham Cię – była całkowicie zakręcona.
-Ja..no, wiesz. Też Cię, no.. kocham – westchnął. – Ale kocham też Bar.
-Wiem, że jej nie kochasz. Kochasz mnie! Przecież mówiłeś...
-Tak wiem. – spuścił wzrok. Pocałował mnie. Tak jak dawniej. To było naprawdę cudowne. Wyjątkowe. Tylko on tak całuje. Namiętnie.
-Zostaw ją – powiedziałam. – Zostaw, dla mnie.
-Nie mogę.
-To chociaż pójdź ze mną. Proszę.
-Jesteś pijana. Odwiozę Cię do domu i opatrzę. – Nie protestowałam już więcej. Wiedziałam, że ciężko mu rozstać się z żoną, ale dla mnie ciężko było to słyszeć. Chciałabym, żebym to ja była tą jedyną. Powinien mnie kochać. Tylko mnie. Odwiózł mnie do domu. Umyłam sobie ranę i przebrałam. On tym czasem chwycił gitarę i zaczął na niej grać"

Mam nadzieję, że nie jest tak źle
 

 
Jak już wspomniałam - oto moje nowe postacie, które występują w pamiętniku Debbie.

Debbie Mazuyre (właściwie Gabriel)
Pochodzi z Polski, jednak po kłótni z rodzicami przyjechała do Nowego Yorku. Jej życie jest przepełnione jedynie miłością do jedynego mężczyzny, którego kocha...

Bruno Mars
Chyba wielu z nas zna tego pana...

Bar - żona Bruno
Jednym słowem - wredna suka!

Luke
Mieszka w Nowym Yorku i zakochał się w Debbie, uważając ją za swoją jedyną miłość.

George
Nauczyciel dziennikarstwa, wredny zboczeniec.

Siostry Bruno - Tahiti, Presley, Tiara.

Eric
Brat Bruno. Zakochał się w Debbie.

To mniej więcej postacie tego opowiadania. Kilka zdjęć niektórych postaci ( resztę zostawiam waszej wyobraźni )
 

 
Powtórzenie
Po śniadaniu usiedliśmy na łóżku, ponownie się kochając. W końcu zaczęłam wierzyć w prawdziwą miłość, naprawdę. Myślę, że Paul jest wyjątkiem, specjalnie wyprodukowanym dla mnie. Gdy zakończyliśmy swoje „igraszki”, mój chłopak zabrał mnie do centrum handlowego. Trafił w czuły punkt. Kochałam zakupy i każdy to musiał zaakceptować. Było wspaniale. Z pełnymi torbami wstąpiliśmy także do kina na premierę „Titanica” w 3D. Przypominał mi on naszą miłość – fascynującą, ale dawno ukrywaną. Ale teraz mogłam bez obaw kochać Paula, całować go i być z nim. Zrozumiałam, że to on jest teraz moją miłością. Mam nadzieję, że na zawsze, ale co nam da życie – niewiadomo.
Odcinek 6
Minął już miesiąc, a moje życie całkowicie się zmieniło. Okazało się, że muszę wyjechać do Francji, ponieważ straciłam pracę w agencji, a tam mam idealne warunki do pracy. Paul nie może ze mną pojechać! To strasznie! Ja tak go kocham... Chris sprzedał dom i samochód. Wszyscy jedziemy, a mój ukochany tu zostaje. Szykuję się, że nie wrócę prędko do Stanów, a Paul ułoży sobie życie. Bo teraz będę żyć pracą, moje życie całkowicie się zmieni.

Za tydzień wyjeżdżam. Paul nie odzywa się do mnie. Peter i Debbie przyjechali do mnie, aby pocieszyć i pomóc w spakowaniu. Sami postanowili także pojechać z nami, ale tylko na wakacje, trochę dalej od Paryża, do pewnej wioski francuskiej. Chcą odpocząć.
Wyjeżdżam. Nie zdążyłam nawet pożegnać się z ukochanym. Zostałam sama, cała roztrzęsiona.
-Nie martw się – pocieszała mnie Debbie, gdy usiadłyśmy w samolocie. – Wszystko będzie dobrze!
-Nasza miłość jest stracona! – płakałam.
-Wcale nie musi być stracona – złapała mnie za rękę – Ja z Bruno też wiele przeszłam, a mimo to jesteśmy razem.
-Naprawdę? – westchnęłam. Całą podróż płakałam, myśląc o jednym. Miałam jeszcze nadzieję, że to tylko sen, ale niestety. Wysiedliśmy z samolotu. Bruno i Debbie zadzwonili po taksówkę. My również wezwaliśmy taksówkę i razem czekaliśmy na parkingu. Gdy przyjechała ich taksówka Debbie rzekła:
-Naprawdę, uwierz, że prawdziwa miłość wytrzyma – wtedy wyciągnęła coś ze swojej torebki i mi podała – To mój pamiętnik. Dowiedz się, ile ja musiałam przejść, bym teraz była szczęśliwa ze swoim ukochanym. Mam nadzieję, że Ci to pomoże. Gdy spotkamy się po raz kolejny, oddasz mi go i zdasz swoje relacje – mrugnęła oczkiem i wsiadła do taksówki.
Przyjechaliśmy do swojego mieszkania. Ja zamieszkałam w pokoju na końcu korytarza, Melanie z Chrisem trochę dalej. Zdecydowali się, że nie wezmą ślubu w tym roku, a następnym. Teraz oboje skupili się na karierze, aby móc zarobić na wybudowanie odpowiedniego domu dla dziecka. Zrozumiałam ich. Usiadłam zmęczona po podróży w swoim pokoju. Wzięłam w ręce zniszczony pamiętnik, który podarowała mi Debbie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że on odmieni moje życie.

Przepraszam, że taki krótki. Teraz będę opowiadała historię wspomnianej już Debbie i jej borykaniu z miłością. Mam nadzieję, że wam się to spodoba! Napisałam to opowiadanie dla mojej pewnej przyjaciółki
 

 
Mam nadzieję, że nie zanudzi Trochę niegrzeczny > >

Powtórzenie
-Przepraszam, że tak późno – jęknęłam, gdy usłyszałam po drugiej stronie męski głos.
-Nie ma sprawy i tak się nudzę.
-Jesteś sam?
-Jasne, a kto by miał być? – zaśmiał się – Melanie nadal nie ma?
-Nie ma – westchnęłam.
-Ej, Kim, nie martw się!
-Wiem...
-Chciałbym Cię jakoś pocieszyć... Może przyjedziesz do mnie?
-Teraz...? – zapytałam niepewnie.
-A czemu nie? Ja się nudzę, ty się nudzisz, możemy oglądnąć jakiś fajny film, porozmawiać... Co ty na to?
-Jasne. Zaraz będę – odłożyłam słuchawkę z ooooogromnym uśmiechem.
W końcu mogłam się wyluzować, bardziej niż z Tomem. Ubrałam się, uczesałam i pojechałam. Wysiadłam w auta, całkowicie pewna siebie. Zapukałam.
-Wchodź – otworzył i wpuścił mnie do środka. A tam niesamowity widok!

Odcinek 5
Gdy weszłam do pokoju Paula było pełno kolorowych balonów, świeczek, wielka kula dyskotekowa i wspaniały zapach pizzy, szampana i czekolady. Nie mogłam uwierzyć! Co tu się działo!?
-Wszystkiego najlepszego!! – wyskoczyła mi we własnej osobie Melanie i mocno uścisnęła.
-Melanie!? A co ty tu robisz? Co tu się wyprawia w ogóle!? – uśmiechnęłam się niepewnie.
-Przepraszam, że tak zniknęłam, ale twoje urodziny musiały być wyjątkowe – ucisnęła mnie jeszcze mocniej.
-Dziękuję Wam – i wtedy ujrzałam wychodzącego z pokoju Toma i Chrisa. – Czyli wy też wniknęliście w to wszystko? – zaśmiałam się do nich, starając się zapomnieć o całej sytuacji z Tomem.
-Tak, to wszystko dla ciebie – przytulił mnie Chris, gdy Melanie puściła. – Wszystkiego najlepszego, Kim.
-Pogodziliście się? – zapytałam niepewnie, dziwnie patrząc na przyjaciółkę.
-Nie z byle powodu – westchnęła Melanie przytulając się do Chrisa – Jestem w ciąży.
-Niewiarygodne! – wrzasnęłam, przytulając się do niej. – Gratulację, kochana!
-Dziękuję Ci. Wyjaśniliśmy sobie kilka spraw i ustaliliśmy, że w lipcu bierzemy ślub.
-No to będzie impreza – zaśmiał się Paul.
-Tak. Chcieliśmy żebyś ty z Paulem byli naszymi świadkami... – Chris był widocznie bardzo przejęty całą sytuacją.
-Jasne, że będę – znowu wtuliłam się w Melanie.
Po tych wszystkich emocjach, które zaistniały wraz z wiadomością o ślubie Melanie z Chrisem, wszyscy zaczęliśmy się bawić. Okazało się, że na przyjęcie przyszło więcej osób, niż się spodziewałam! Zjawiły się bliźniaczki Mary-Kate i Ashley – były one kuzynkami Melanie. Niespodziewanie zjawił się również Ian, który był trochę zawiedziony na wieść o ślubie Melanie. Przybył także nasz bliski znajomy – Peter, znany jako „Bruno Mars” i jego narzeczona Debbie. Ich historia jest niezwykła! Ale długa...
Na szczęście mieszkanie Paula jest ogrooooomne, więc wszyscy mieliśmy wiele przestrzeni. Na dość było przytulne, a zarazem takie nowoczesne. Bawiliśmy się świetnie, dostałam wspaniałe prezenty w postaci pieniędzy, których przyznać muszę – potrzebowałam. Ostatnio w pracy się nie przelewało, zarabiałam coraz mniej. Ale nie chciałam myśleć o tym w takiej chwili.
Na imprezie działo się sporo – Mery-Kate romansowała z Ianem, Debbie rozmawiała z Melanie i Chrisem wraz z Bruno, Ashley dobrała się do Toma, a ja weszłam z Paulem do jego pokoju. Zamknęliśmy się, aby nikt nam nie przeszkadzał.
-Od tamtego spotkania wiele o tobie myślałem – chwycił mnie za rękę.
-Ja też – to była prawda. Teraz, gdy Melanie jest już zajęta, nie będzie zazdrosna o Paula, więc nie miałam nic do stracenia. Była północ, a jednak nikt nie miał zamiaru wynosić się z przyjęcia.
-Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką poznałem – powiedział, całując namiętnie moje usta. Położyliśmy się na łóżku, nadal gorąco łącząc nasze wargi w jednym pocałunku. Po chwili poszliśmy trochę dalej... – Kocham Cię, Kim – westchnął. Popatrzyłam na niego niepewnie. On spojrzał na mnie łaskawym wzrokiem. Uległam.
-Ja też – i wtedy objął mnie w biodrach i zdjął ze mnie moją koszulkę. Poczułam się jeszcze lepiej niż w obecności Toma. Zaczął obmacywać mój tułów. W zamian ściągnęłam jego koszulkę i wtuliłam się w jego tors.
Po chwili byliśmy w samej bieliźnie, intensywnie obmacując swoje ciała, wchodząc w jeden rytm. Następnie uwolnił mnie z objęć białego stanika, delikatnie całując moje sutki. Moje serce zapragnęło więcej. Oswobodził mnie z fig, intrygując mnie ruchem swojego ciała. Zaczął pieścić moją kobiecość tak, jak nikt inny tego nie robił. Na rewanż ściągnęłam jego bokserki i podnieciłam go, bawiąc się jego męskością. To była wspaniała chwila. Niedługo po tym przeszliśmy do rzeczy. Poczułam go w sobie. Nastąpił przewidywalny orgazm. Wiedziałam, że to właściwe miejsce. Później było już tylko lepiej. Zaczęliśmy dziki seks. To także było przewidywalne. Poczułam coraz mocniejsze „wejścia” we mnie Paula, wydawaliśmy coraz głośniejsze jęki. Na szczęście nikt nas nie usłyszał, ponieważ muzyka zagłuszała wszystko. Przyjemność nie miała końca. Zaczęliśmy się bawić. On namiętnie obejmował moją pochwę, następnie ja jego penisa, czując go w swoich ustach. Moje piersi były oblane spermą, która jeszcze bardziej mnie podnieciła. Ponownie Paul zaczął mnie pchać. To trwało prawie dwie godziny, gdy Melanie zaczęła mnie wołać. Szybko się oswobodziłam z objęć Paula, jednak ten szybko mnie chwycił i pchnął do ściany, nadal wkładając swoją męskość do środka mnie. Zapomniałam o przyjaciółce, uwięziona w objęciach ukochanego. Wtuliłam się do ściany, pozwalając Paulowi na wszystko. Jednak przyjaciółka ponownie mnie zawołała. Tym razem odepchnęłam chłopaka od siebie i szybko się ubrałam i wyszłam z pokoju.
-Tak, Melanie? – zapytałam, gdyby nic się nie stało.
-Och, Kim, ja już jadę.
-Do domu?
-Nie, dzisiaj przenocuję u Chrisa.
-Aa, nie ma sprawy.
-To żegnaj – powiedziała i wyszła. Okazało się, że Ashley z Tomem również nie było, a Mary-Kate i Iana przyłapałam w sąsiednim pokoju na seksie. Byli w niezwykłej pozycji. Mary-Kate linią została przywiązana do łóżka, a Ian siedział na niej, pchając ją. Szybko wyszłam i usiadłam na kanapie w salonie. Po chwili wszedł już ubrany Ian.
-Przepraszam Cię za to.. – usiadł koło mnie.
-Nie, to nic – spojrzałam na niego. – Nie bój się, rozumiem.
-Dzięki – i wtedy z pokoju wyszedł Paul. Ian spojrzał na niego – To ja już muszę spadać – wstał i wrócił do Mary-Kate. Po kilku minutach wyszli z domu Paula. Przez chwilę panowała cisza, byliśmy sami przy świetle świec w gościnnym pokoju.
-Może zostaniesz na noc? – przerwał ciszę.
-Czemu nie i tak już chyba jesteśmy oficjalnie parą? – na odpowiedź pocałował mnie namiętnie.
-Kocham Cię.
Później razem zasnęliśmy w jego pokoju. Gdy się obudziłam na stole w kuchni czekało na mnie śniadanie – gofry w postaci serca z bitą śmietaną i truskawkami. Westchnęłam.
-Paul, jesteś cudowny – rzekłam, wtulając się w nagi tors chłopaka.
Po śniadaniu usiedliśmy na łóżku, ponownie się kochając. W końcu zaczęłam wierzyć w prawdziwą miłość, naprawdę. Myślę, że Paul jest wyjątkiem, specjalnie wyprodukowanym dla mnie. Gdy zakończyliśmy swoje „igraszki”, mój chłopak zabrał mnie do centrum handlowego. Trafił w czuły punkt. Kochałam zakupy i każdy to musiał zaakceptować. Było wspaniale. Z pełnymi torbami wstąpiliśmy także do kina na premierę „Titanica” w 3D. Przypominał mi on naszą miłość – fascynującą, ale dawno ukrywaną. Ale teraz mogłam bez obaw kochać Paula, całować go i być z nim. Zrozumiałam, że to on jest teraz moją miłością. Mam nadzieję, że na zawsze, ale co nam da życie – niewiadomo.
 

 
Gruby brzuch, Bu)

Boom,[łaał] poszła rakieta,
widać z daleka pędzi czarny wóz, nie Corvetta
[zaciesza] cała ta załoga kłusa [łusaaa]
nie widzisz nas, [a my tuz za], zarkętem
Parchatą widać gębe ( o jezu )
Kto Ty jesteś ?
Watashi wa GrubSon Desu [ouuu]
Gruby brzuch plus Bu, daj na luz tu,
dupę rusz tu, włóż tu wusztu do rusztu
jest old school, new school, true school.
Nie kusku-kusku w łóżku po uszku
przy pomocy paluszków.
[Czyj to bit braciee] ?
Nie wiesz to ry-ry-ry-ry-ry-ry-ry [ ryj! ]
Z najdalszych świata zakątków ludzie są tu
bez kłopotów, wontów, podpięli się do prądu
i tak każdy z nich i każdy z nas,
3odzi tu dziś jak dzik zaciesza.
Dobra, jeżeli gotowi jestecie na to, będzie tu wjazd,
bo ludzie czekają całe lata tu na to, a to łupie w kręgosłupie,
super bawi twoją grupę tu gdzie mamy dobrą nutę
zacieszamy. Are You Came ?!

Cała horda - z nami zaciesza
Każda morda - z nami zaciesza
Każdy z Was - z nami zaciesza
Tak mówi nasza brać - [chodź] z nami zacieszać
Czy miasto czy wioska - z nami zaciesza
Cała Polska - z nami zaciesza
Cały świat - z nami zaciesza
Tak mówi nasza brać - [chodź] z nami zacieszać


buja się dance buda, buja się cały kraj,
Ty jak masz wielkie jaja, chodź i z nami zacieszaj.
Dzisiaj wódy z piwem ziombel lepiej nie mieszaj,
jak masz ze sobą bata to go szybko opalaj.[heej]
Wchodzimy do klubu moon walk'iem,
zacieszamy tak, że wypada kit z okien.
Możesz się przyłączyć, jak nie to rzuć okiem.
Lepiej idź do domu jak jesteś obibokiem.[ogieeeń !]
Bas gniecie jak lawina nie mów że masz dość, to dopiero się zaczyna.
Jak dostaniesz w kość, wiedz że to nie nasza wina
Dzisiaj jest nas tylu ilu jest ryżu w Chinach,
Gruby brzuch i Bu, zdzieramy papę z dachu.
Kiedy wchodzimy na scenę to z daleka od strachu.
Powstań siostro i powstań brachu [do bojuuu]
Wszystkie parchy do ataku !


Cała horda - z nami zaciesza
Każda morda - z nami zaciesza
Każdy z Was - z nami zaciesza
Tak mówi nasza brać - [chodź] z nami zacieszać
Czy miasto czy wioska - z nami zaciesza
Cała Polska - z nami zaciesza
Cały świat - z nami zaciesza
Tak mówi nasza brać - [chodź] z nami zacieszać


Głuchelcy, ogół leci bit stuleci,
z tego tytułu,nawet typ na wózku nie usiedzi,
uprzedzić chcę ,że to smutnego uleczy,
więc się nie zachowuj jak obsmarkany królewisz.
Bu - dziedzic, patentów na rozrywkę w czibe,
wychodzę z zakrętu jak bolidem lider,
obstawą Gruby brzuch kto wie ten widze,
U podstaw poruszy klub, nie bądź cyber widzem
Podziwiaj weekend; zaczynamy od czwartku.
Do środy hattrick’iem zapisany akrusz.
Fajrantu czas na bajzlu, na wieszaku fartuch.
I gna wóz z hat shitem dla relaksu w krajzlów.
Weź nie mastur [buuj] intruza dziś butlą kubusia,
skoro jak chusarz do tanku z wiśniówką tu ruszam.
Zacieszamy na luzach, zakończymy na domówce,
opróżnimy lodwówkę i zostawimy kac kupkę.

♥ !
 

 



Nowa, wspaniała piosenka GrubSona ♥
 

 

Powtórzenie
Wtedy opowiedziałam jej wszystko: jak zaczęliśmy się bić, zamknęliśmy go w łazience, skasowaliśmy zdjęcia z telefonu i komputera. Po tej historii, Melanie automatycznie mnie przytuliła. Zaczęła płakać.
-Kim, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie – mówiła przez płacz – Oberwałaś za mnie.
-Nawet nie bolało – pocieszałam ją.
-Kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra.
Resztę wieczoru spędziłyśmy razem. Najwidoczniej Melanie zapomniała o tej sprawie z Paulem. Bardzo się cieszyłam i obiecywałam sobie, że już nigdy się niczego takiego nie powtórzy jak to, co stało się między mną, a „chłopakiem” mojej przyjaciółki.
Odcinek 4
Rano obudziłam się dość wcześnie, aby nie zaspać do pracy. Melanie nie szła. Była cała roztrzęsiona ostatnimi wydarzeniami. Rozumiałam ją. Szybko się zebrałam i pojechałam, mając nadzieję, że dzisiaj nie będzie Toma. Chociaż bardziej modliłam się, aby nie spotkać Paula. Zrobiłam gofry z niskokalorycznym słodzikiem i pojechałam do pracy. Po drodze kupiłam sobie jeszcze wodę i sałatkę z KFC. Wpadłam szybkim krokiem do agencji o mało nie wywracając się w moich 12-centymetrowych Lauboutininach. Christiano Lauboutin sam mi je podarował na ostatnim pokazie. Byłam oszołomiona! Taka gwiazda do mnie? Ale pomijając to... Więc wpadłam do agencji.
-No, w końcu!! – spotkałam na korytarzu Emily. – A gdzie Melanie?
-Nie mogła dzisiaj przyjść... Jest... chora.
-Chora, powiadasz? – zapytała z niedowierzaniem.
-Tak. Ma... zapalenie płuc. Nie będzie jej jeszcze trochę czasu.
-Dobra, ale pensji nie dostanie.
-Dlaczego!? – byłyśmy w nienajlepszej sytuacji, musiałyśmy zapłacić czynsz...
-Chyba, że tylko połowę.
-Okey – „Dobre i to” – pomyślałam.
Okazało się, że Toma faktycznie nie było. Chociaż chciałam w głębi duszy z nim porozmawiać, w moich oczach stał się całkiem innym człowiekiem. Przebrałam się, wzięłam rekwizyty i poszłam do Emily.

Po pracy od razu pojechałam do Melanie. Jednak jej nie było w domu. Spanikowałam. Od razu zadzwoniłam do Paula. Spodziewałam się, że pojechała do niego, aby pocieszyć siebie po tej całej sytuacji.
-Halo, Paul? – zapytałam, gdy ktoś podniósł słuchawkę.
-Tak, a kto mówi?
-Tu Kim. Czy nie ma u ciebie przypadkiem Melanie?
-Nie... – odpowiedział dziwnym tonem. – Z Melanie nie widzieliśmy się już chyba z miesiąc.
-Okey, dzięki – już miałam odłożyć słuchawkę.
-Czekaj! A nie masz przypadkiem czasu?
-Nie, muszę szukać swojej przyjaciółki. – i rozłączyłam się.
Pobiegłam do Chrisa. Miałam nadzieję, że gdyby u niego była, nie stała jej się krzywda. Byłam u niego w przeciągu dziesięciu minut cała zdyszana. Zapukałam.
-Czego!? – warknął, gdy mnie zobaczył. To jednak był zły pomysł, żeby tu wpaść. Miał cały spuchnięty nos i podbite oko.
-Witaj, Chris.. – zaczęłam niepewnie. – Słuchaj, chciałabym Cię przeprosić za to, co się stało, co ci zrobiłam... Wybacz, ale zrozum, to co zrobiłeś mojej przyjaciółce..
-Okey, wiem. Zadzwoniłem do Melanie i ją przeprosiłem. Wszystko sobie wyjaśniliśmy.
-Aha, to super. A swoją drogą – nie ma jej przypadkiem u ciebie?
-Nie, na razie ustaliliśmy, że nie będziemy się ze sobą spotykać. – westchnął.
Pożegnałam się i poszłam. Byłam zszokowana. Melanie pogodziła się z takim zachowaniem, z jakim uosobił się Chris!? Dziwne. Ale teraz wyłącznie martwiło mnie, co dzieje się z moją przyjaciółką. Pojeździłam chwilę po całym mieście, w nadziei, że ją znajdę. Bez szans. Pojechałam do Toma. Wysiadłam z samochodu, podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Otworzył w samej osobie, „wielki” fotograf.
-Cześć, Tom. – powiedziałam niepewnie.
-Oo, Kim! Wejdź – otworzył mi drzwi. – O co chodzi?
-Chciałam Cię zapytać... Dlaczego dzisiaj nie byłej w pracy?
-Yy... Moja siostra urodziła córkę. Przyjechała już ze szpitala, chciałem ją powitać, w końcu będę chrzestnym. – uśmiechnął się.
-Aaa, to zrozumiałe. – wtedy popatrzył się na mnie dziwnie. – Okey, nie przyszłam po to..
-A po co? – zapytał chytrym wzrokiem.
-Melanie zgubiła się. – przez chwilę zapanowała cisza.
-Nie przejmuj się! – odezwał się nagle. – To duża dziewczynka.
-Ale przecież wiesz w jakim jest stanie!
-Oj, panikujesz. Usiądź, odpocznij.
-Może masz rację – usiadłam na wskazanej przez niego kanapie. – Ale strasznie się o nią martwię...
-To zrozumiałe – nalał mi wody mineralnej.
-Dzięki. Wiesz jaka ona jest... Ma zwariowane pomysły.
-Tak jak ty. A jednak nic na razie się nie dzieje. – mruknęłam coś na jego gadkę i nie mówiłam nic przez chwilę, wpatrując się w stół.
-Ej, Kim – chwycił moją twarz i sprawił, że nasze oczy spotkały się na jednej linii – Nie martw się – powiedział stanowczo. Westchnął. – Masz piękne oczy... – szepnął, pieszcząc moją twarz lekkim dotykiem swoich palców. Jego wzrok mnie oszołomił. Piwne oczy zahipnotyzowały. Nagle nasze usta złączyły się w pocałunku. Najpierw był on delikatny, przyjemny. Powoli zaczynał zamieniać się w dzikszy, a mnie się to podobało. Tom niesamowicie wchodził w takt. Jego ruchy warg były fantastycznie, poczułam się taka pożądana, właśnie tutaj. Podczas tej przyjemności, stwierdziłam, że już dawno nie miałam romansu, a tutaj najwidoczniej się coś szykowało. Jednak szybko zapomniałam o tym i chwyciłam Toma za szyję, przybliżając jego ciało do mojego, to samo czynił i on. Ostrym ruchem położył mnie na kanapie, pieszcząc dalej moje usta.
-Jesteś cudowna – powiedział, na chwilę, gdy oderwał się od moich warg. – Pragnąłem tego od zawsze... – i znów wbił swoje gorące usta w moje. Tak bardzo tego pragnęłam, że zapomniałam o wszystkim – o Melanie, o Paulu, o tym, że Tom jest moim przyjacielem... Dosłownie o wszystkim! To naprawdę była wyjątkowa chwila!
Po chwili Tom złapał mnie za pośladek, przybliżając mnie do siebie jeszcze bardziej. Wtedy zorientowałam się, że nad wszystkim straciłam kontrolę, a przecież jeszcze nie miałam zamiaru do takiego poważnego kroku przystępować.
-Nie mogę – oderwałam od siebie Toma – Nie – powtarzałam poprawiając swoje rozczochrane włosy.
-Dlaczego!? – spytał oszołomiony.
-Jeszcze nie teraz – zabrałam swoją torebkę i wyszłam. Nie wierzyłam w to, co zrobiłam. Jednak uświadomiłam sobie, że naprawdę to nie był ten dzień, ani czas. Pragnęłam czegoś bardziej romantycznego, wyjątkowego. To nie był ten czas...

Wróciłam do domu, cała przygnębiona. Miałam nadzieję, że tam spotkam Melanie, bez szans. Byłam naprawdę przygnębiona. Żal mi było Toma, ale powinien zrozumieć. Nie raz widział mnie półnagą, wiele nie stracił, bo seksu i tak byśmy nie uprawiali. Nie teraz! Spakowałam się na siłownię, pragnęłam zapomnieć o wszystkich problemach. Wyszłam.
Wróciłam dopiero o dziesiątej. Mojej najlepszej przyjaciółki nadal nie było. Ponownie zadzwoniłam do Paula.
-Przepraszam, że tak późno – jęknęłam, gdy usłyszałam po drugiej stronie męski głos.
-Nie ma sprawy i tak się nudzę.
-Jesteś sam?
-Jasne, a kto by miał być? – zaśmiał się – Melanie nadal nie ma?
-Nie ma – westchnęłam.
-Ej, Kim, nie martw się!
-Wiem...
-Chciałbym Cię jakoś pocieszyć... Może przyjedziesz do mnie?
-Teraz...? – zapytałam niepewnie.
-A czemu nie? Ja się nudzę, ty się nudzisz, możemy oglądnąć jakiś fajny film, porozmawiać... Co ty na to?
-Jasne. Zaraz będę – odłożyłam słuchawkę z ooooogromnym uśmiechem.
W końcu mogłam się wyluzować, bardziej niż z Tomem. Ubrałam się, uczesałam i pojechałam. Wysiadłam w auta, całkowicie pewna siebie. Zapukałam.
-Wchodź – otworzył i wpuścił mnie do środka. A tam niesamowity widok!

Mam nadzieję, że nie było AŻ tak źle. Pozdrawiam wszystkich i życzę - trochę opóźnionych- Wesołych Świąt!
 

 
Przypomnienie
Melanie płakała jeszcze ponad godzinę. Nie mogłam jej uspokoić. Muszę się rozliczyć z tym Chrisem, nie mogę uwierzyć, że takie zrobił jej świństwo! Pierdolony cham!

Odcinek 3
Rano zbierałam się na odwagę. Chciałam Chrisowi wykrzyczeć wszystko w oczy. Niestety, po tym, jak usłyszałam opowieść Melanie, bałam się go jak cholera. Próbowałam zadzwonić do Toma, nic z tego.
-Pierdole, nie odbiera! – krzyczałam po domu.
Próbowałam dzwonić jeszcze przez chwilę. Później pomyślałam, że nie mogę odkładać tej sprawy i odważyłam się zadzwonić do Toma.
-Halo? – usłyszałam po drugiej stronie męski głos.
-Halo, Tom? To ja.
-Ach, to ty... – powiedział bez zapału.
-Słuchaj, Tom.. Chciałam Cie przeprosić za wszystko, a dokładniej za wczoraj. Wiesz, musiałam pojechać do mojej cioci, do szpitala, miała operację, yyy... wątroby – palnęłam od razu. – I nie mogłam się z tobą spotkać.
-Rozumiem. – westchnął. – Nic nie szkodzi...
-Poza tą sprawą to dzwonię jeszcze z jedną prośbą... Chodzi o Melanie.
Opowiedziałam Tomowi całą historię, jaką usłyszałam od przyjaciółki, pomijając oczywiście jakiekolwiek szczegóły. Czułam, że aż kipiał z wściekłości. Zapytałam go, czy by pojechał ze mną.
-Oczywiście – ryknął – Natychmiast!
Jak powiedział, tak zrobił. U Chrisa byliśmy za pół godziny. Zadzwoniłam do drzwi. Denerwowałam się. Gdy otworzył zrobił ogromne oczy.
-Ooo, kogo ja tu widzę? Witaj, Kim.... Tom! Kopę lat, stary!
-Chyba nie wiesz, po co przyszliśmy? – zapytałam.
-W odwiedziny, jak oczekuję? – patrzył na nas swoim, jak dla mnie, tępym wzrokiem. Dobijającym.
-Prawie, prawie trafiłeś. Możemy wejść?
-Jasne, wpierdalajcie – uśmiechnął się wesoło. „zaraz nie będziesz się tak szczerzył” – myślałam.
Weszliśmy do jego apartamentu. Ugościł nas, przyniósł wino, wafelki francuskie, czekoladki. Wydawał się miłym i sympatycznym człowiekiem. Jak widać, pozory mylą. Bardzo.
-Chris, przyszliśmy w innej sprawie, niż myślisz, jak wiesz...
-A co u was słychać? – zapytał jakby w ogóle mnie nie usłyszał. Nalał mnie i Tomie lampkę wina.
-Dobrze, ale przyszliśmy w innej sprawie.
-W jakiej? – uśmiech nadal nie schodził z jego twarzy.
-Melanie – szepnęłam. Wtedy spojrzał na nas złowrogo. Zaczynałam się go bać.
-A więc szmata wam powiedziała...
-A miała milczeć całe życie!? – zaczęłam krzyczeć.
-Nie oddam – powiedział – Nie oddam tych zdjęć.
-Dlaczego!? – nie mogłam się powstrzymać.
-Oddawaj je, skurwysynu! – Tom wstał z kanapy.
-Nie... Ponieważ potrzebuje kasy. Straciłem pracę, ma mi dać 100 tysięcy, wtedy zwrócę jej zdjęcia.
-Wiesz, że tyle nie mamy – westchnęłam.
-A ja i tak je chce i nie oddam zdjęć! Sama chciała seksu to miała!
-Ty HAMIE – rzuciłam się na niego. Walnęłam go z pięści w twarz. Zaczęła mu lecieć krew z nosa.
-Nie – powiedział stanowczo, ocierając ranę.
Patrzyłam na jego krew, nie mogąc się powstrzymać walnąć po raz drugi. Tak też uczyniłam. W młodości ćwiczyłam capoeira – wschodnią sztukę walki, polegającą głównie na uderzeniach ręką i nogą, bardzo mocnych i punktowych. Z jego nosa leciała intensywniejsza krew.
-Złamałaś mi noc, suko! – krzyczał, biegnąc po chusteczkę do kuchni. Wtedy zauważyłam jego telefon na stole. Szybko zaczęłam przeglądać zdjęcia, widząc fotki Melanie. Nie zauważyłam jak wychodzi z kuchni.
-Zostaw to! – wykrzyczał, biegnąc w moją stronę. Szybko podałam komórkę Tomowi, tak, aby tego nie wiedział. On rzucił się na mnie. Zaczęłam się bronić. Walnął mnie w bark, ja kopnęłam go w prawe żebra, walnęłam w brzuch. On zadał mi cios w nos. Nie spodziewałam się tego po nim. Bolał jak cholera, ale na szczęście wiele przeszłam i byłam odporna na ból. Szybko chwyciłam go za ręce i wygięłam do tyłu, wtedy Tom walnął go w brzuch. Nie miał już siły, żeby się bronić. Zamknęliśmy go w takim razie w łazience. Szybko chwyciliśmy komórkę i pousuwaliśmy zdjęcia Melanie. Było ich chyba z 30!
-Chodź, idziemy – zawołał Tom.
-Poczekaj, a jeżeli jeszcze jakieś są? – zapytałam, szukając plików w jego laptopie i albumie.
-To jeszcze możemy zobaczyć – powiedział.
Szukaliśmy dziesięć minut i znaleźliśmy. Także usunęliśmy. Później znaleźliśmy jeszcze ogrom plików z jej zdjęciami. W tamtym momencie usłyszeliśmy jęki Chrisa. Postanowiliśmy mu pomóc. Weszliśmy do łazienki, ostrożnie, zawiązaliśmy mu ręce i nogi. Opłukaliśmy jego nos i opatrzyliśmy.
-Wy chuje – jęczał – sukinsyny – klął.
-Przymknij się – targałam go. Bolało, więc się już nie odzywał.
Gdy go opatrzyliśmy, związanego zostawiliśmy w łazience. Dorwaliśmy się do laptopa i usuwaliśmy po kolei wszystko, co było tam z Melanie.
-Koniec – powiedziałam po godzinie – W końcu.
-To wypuszczamy go i spadamy?
-Tak – westchnęłam, dumna z siebie. Szybko wypuściliśmy Chrisa i pojechaliśmy. Wsiedliśmy do jaguara Toma.
-Dobrze mu tak – mówił – Nieźle walisz – spojrzał na mnie – Boję się.
-Ty też byłeś niezły. – uśmiechnęłam się.
-To wiesz, może to uczciwy?
-Czemu nie...
Pojechaliśmy do kafejki „Black & White”. Zamówiliśmy szarlotkę, gofry z bitą śmietaną i cappucino.
-Wiesz, masz piękne oczy – powiedział nagle Tom. Zawstydziłam się – Naprawdę. I usta – zbliżył się do mnie. Patrzyłam długo w jego oczy. Jeszcze wczoraj przecież całowałam się z Paulem! Aż tak szybko zmieniam kierunek? Jednak nie powstrzymałam go. Dałam się pocałować. – I masz piękne usta – westchnął. Przerwałam pocałunek.
-Za wcześnie – szepnęłam. Nic na to nie odpowiedział. Siedzieliśmy chwilę w milczeniu.
Po pewnej chwili znów zmieniliśmy temat. Była już dziesiąta. Musiałam wracać do domu.
-Odwiozę Cię – zawołał Tom za mną. Zgodziłam się. W drodze do domu milczeliśmy.
-Chcesz wstąpić? – zapytałam go, gdy wysiedliśmy pod jego samochód.
-Nie, jest już późno, pewnie Melanie śpi.... Przekaż jej dobre wieści.
-Przekażę – westchnęłam, gapiąc mu się w oczy – Dobranoc. – Odjechał.
Weszłam do mieszkanie. Jednak Melanie jeszcze nie spała. Usiadłam koło niej na kanapie.
-Pocałował mnie – powiedziałam bez przywitanie.
-Kto!? Tom!? – wrzasnęła z podnieceniem.
-Tak – zrobiłam pokerową twarz, próbując opanować emocje.
-To chyba dobrze?
-Wiesz, Melanie, muszę Ci coś powiedzieć... Wczoraj byłam z Paulem w pizzerni.
-Z Paulem? – zapytała z niedowierzaniem.
-Tak – mruknęłam. – Wybacz. Sam mnie zaprosił.
-I co, stało się coś?
-Pocałował mnie.
-POCAŁOWAŁ?
-No, tak... Przepraszam Cię! – jęknęłam litościwie.
-Kim, myślałam, że jesteś moją przyjaciółką – nienawidzę, gdy ktoś wywołuje u mnie takimi słowami litość. Nienawidzę!
-Przepraszam, ale to on zaczął. To był tylko jeden pocałunek, wybacz.
-Muszę to przemyśleć... – burknęła.
-Ale mam dla ciebie dobre wiadomości!
-Hmmm...? – zapytała bez zainteresowania, przejęta moimi wcześniejszymi słowami.
-Skasowałam twoje nagie zdjęcia.
-Byłaś u Chrisa!?
Wtedy opowiedziałam jej wszystko: jak zaczęliśmy się bić, zamknęliśmy go w łazience, skasowaliśmy zdjęcia z telefonu i komputera. Po tej historii, Melanie automatycznie mnie przytuliła. Zaczęła płakać.
-Kim, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie – mówiła przez płacz – Oberwałaś za mnie.
-Nawet nie bolało – pocieszałam ją.
-Kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra.
Resztę wieczoru spędziłyśmy razem. Najwidoczniej Melanie zapomniała o tej sprawie z Paulem. Bardzo się cieszyłam i obiecywałam sobie, że już nigdy się niczego takiego nie powtórzy jak to, co stało się między mną, a „chłopakiem” mojej przyjaciółki.


Mam nadzieję, że nie zanudził
 

 
Przypomnienie

-Suko, w co ja mam się ubrać!? – wrzeszczałam, biegając po domu.
-No wiesz, kiecek masz sporo... Ja też mam ten problem! – krzyczała Melanie, spoglądając na swoją garderobę.
-Jeszcze tylko dwie godziny, a ja nie mam się w co ubrać... Nie mówiąc już o makijażu i fryzurze...
-KURWA! – usłyszałam nagle Melanie.
-Co się stało!? – wpadłam do jej pokoju.
-Zasrane życie... – westchnęła. Złamała paznokieć. Również westchnęłam.
-No cóż... – patrzyłam na jej zakrwawiony palec. – Dokleisz sobie tipsa. – Spojrzała na mnie pokerową twarzą.
-Super, normalnie zajebiście... Trudno – rzuciła się na łóżko – Mam wszystko w dupie.
-Ogarnij się i wstawaj – przekonałam ją. Wstała, posłuchała mnie – przykleiła sobie sztucznego paznokcia. W końcu wszystko zaczęło się układać... Znalazłyśmy odpowiednie sukienki, buty, zrobiłyśmy sobie makijaż i fryzury. Przyznam, że wyglądałyśmy bosko.
-No więc, ja spadam – powiedziała Melanie – Ja biorę samochód, zamów sobie taksówkę.
-Dlaczego ja?
-Bo wiesz... Ech... Możesz tej nocy być sama w domu, rozumiesz? – uśmiechnęła się.
-Aaa, okey. Nie ma sprawy, tylko następnym razem to ja mam mieć zajebistą noc z chłopakiem.
-No, postaraj się! Może Tom będzie tym wspaniałym chłopakiem, z klejnotem na miejscu?
-Może... – westchnęłam.

Odcinek 2
Pożegnałyśmy się z Melanie przed mieszkaniem. Ona szybko pojechała, ja nadal czekałam na taksówkę. Spóźniała się. Wkurwiona stałam na chodniku jak głupia. W końcu łaskawie podjechała.
-Proszę pana, ja się śpieszę, a pan się spóźnia – powiedziałam, wsiadając do samochodu.
-Wybaczy mi pani? – zapytał znany mi męski głos.
-Czy ja pana znam? – nieśmiało spytałam. Wtedy ujrzałam twarz Paula.
-Witam – rzucił wesoło – A gdzie się pani wybiera?
-Na spotkanie...eee... sesję – powiedziałam spanikowanie.
-Ojć, szkoda – westchnął. – Miałem nadzieję, że dasz się zaprosić na pizzę peperoni, twoją ulubioną.
-A wiesz... Może jednak dam się zaprosić?
Nie mogłam uwierzyć w to, co mówię. A Tom? Musiałam w pizzerni szybko do niego zadzwonić! Pojechaliśmy jednak do pizzerni, ale nie Hot Pizza Club, aby nie spotkać tam Toma. Podjechaliśmy pod „Gold Pizza” , również wspaniałej pizzerni. Zamówiliśmy dużą pizzę peperoni i dwie cole.
-Co robiłeś za kółkiem? – zapytałam.
-Mój ojciec ma firmę taksówek. Gdy usłyszałem, że zamawiasz taksówkę, tak bardzo chciałem się z tobą zobaczyć, że ukradłem auto i podjechałem pod twój dom.
-To.. miłe – westchnęłam.
Z Paulem znamy się już od dawna. Kiedyś wyznał mi miłość, ale było to ponad dwa lata temu. Zapomniałam już o tym, gdy Melanie na zabój się w nim zakochała. W głębi serca ciągle coś do niego czuła, ale tak naprawdę nic z tego nie było. Zawsze uważałam, że jest on zajęty tylko dla Melanie i nikt inny nie może go mieć. Tak zostało do tamtego dnia.
-Pamiętasz tamten wieczór...?
-Kiedy wyznałeś mi miłość? – zapytałam odruchowo. Wtedy on złapał moje dłonie.
-Tak, właśnie ten. Wiesz, moje uczucia się nie zmieniły... Nadal myślę o tobie.
To były najbardziej krępujące słowa, jakie tylko mogłam usłyszeć. Miałam być teraz z Tomem i bez żadnych wyrzutów z nim flirtować. A teraz? Paul do mnie zarywa, a Melanie nic o tym nie wie... Ale przecież ona jest z Chrisem...
-Paul to nie jest takie proste. Musisz mi dać trochę czasu, zrozumieć...
-Wiem to. Będę czekał. – i mnie pocałował. Nie uwierzyłam, że tak łatwo dałam się jego urokowi!
-Proszę Cię, potrzebuję trochę czasu – przerwałam pocałunek.
-Dobrze, ale musiałem to zrobić. Wybacz.
-Nie ma sprawy – temat się zakończył. Resztę wieczoru spędziłyśmy na rozmowie o naszym życiu. Poznałam Paula dokładniej i bardziej polubiłam. To dopiero fundament, ale postaram się zbliżyć się do niego.
Po dwóch godzinach nieustannej rozmowy pożegnałam się i wyszłam z pizzerni. Paul szybko za mną wyszedł i zapytał:
-Spotkamy się jeszcze?
-Jasne – odpowiedziałam, patrząc mu prosto w oczy. Nasz wzrok utknął na jednej linii. Nagle nasze usta złączył czuły i namiętny pocałunek. Trwaliśmy w nim przez chwilę.
-Żegnaj – powiedziałam, gdy nasze usta oderwały się od siebie.
Gdy wróciłam do domu w głębi serca cieszyłam się i byłam zadowolona z podjętej decyzji o „wystawieniu” Toma. Położyłam się na łóżku i myślałam stale o jego gorących ustach. Nigdy nie czułam się tak przyjemnie. Nie czekałam na Melanie. Spodziewałam się, że nie wróci, więc zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Zaspana otworzyłam je i ujrzałam zapłakaną Melanie. Jej twarz była czarna od rozmazanego tuszu.
-Co się stało!? – zapytałam, wpuszczając ją do środka. Ona bez słów położyła się na kanapie w pokoju gościnnym. – Co się stało? – powtórzyłam.
-Chris – wyszeptała. – On...On... Mnie wykorzystał.
-Jak to?
-Wykorzystał – szepnęła.
Po chwili uspokoiłam ją i opowiedziała mi całą historię.
„Po kolacji przyszliśmy do jego domu. Chwilę rozmawialiśmy. Nagle zaczął mnie namiętnie całować. Byłam rozpalona, tak strasznie go pożądałam, a on mnie. Powiedział, że mnie kocha i chce się ze mną kochać, jak nigdy. Zgodziłam się. Zdjął moją koszulkę, dobierając się łapczywie do mnie. Poczułam się naprawdę, jak jedyna kobieta na świecie. Rozebrał się. Robiliśmy to na jego włochatym dywanie, w pokoju. Był taki miły. Ja również się rozebrałam, zaczął delektować się moim ciałem. Chwytał moje piersi. Spojrzał na moją kobiecość. Najpierw poczułam jego dłoń, później delikatnie poczułam jego penisa w moim wnętrzu. To był wspaniały orgazm! Później zaczął wkładać coraz mocniej i mocniej. Rozkręciliśmy się. Z naszych płuc dobywały się odruchowe jęki i wrzaski. Zaczęło robić się dziko i intensywnie. Po chwili wstaliśmy i orgazm mieliśmy w powietrzu. Żeby było „niebezpieczniej” przywiązał mnie kajdankami do łóżka i intensywnie pieprzył. Wrzeszczałam, ale czułam się cudownie. Po jakimś czasie miałam już dosyć, więc poprosiłam go, aby mnie odczepił. On nie miał zamiaru. Dalej czułam jego męskość w swoim wnętrzu. Jęczałam jeszcze bardziej. Nie miał zamiaru mnie puścić. Minęło trochę czasu. Gdy już przestał, prosiłam go, aby mnie wypuścił. Nic z tego. Zostawił mnie w pokoju, a wrócił z aparatem... Zrobił mi nagie zdjęcia! Dużo... – mówiła przez płacz – Później wyszedł. Wrócił rano, wypuścił mnie. Prosiłam, aby usunął te zdjęcia. On powiedział, że na razie nie, że będę musiała mi zrobić loda. Zmusiłam się i mu zrobiłam. On jednak nie chciał mi zwrócić. Powiedział, że jeżeli zawiadomię policję to puści te fotki na wszystkich stronach, tak, abym nie mogła je usunąć. Jeszcze się zastanowi, co za nie będzie chciał.”
Melanie płakała jeszcze ponad godzinę. Nie mogłam jej uspokoić. Muszę się rozliczyć z tym Chrisem, nie mogę uwierzyć, że takie zrobił jej świństwo! Pierdolony cham!



Mam nadzieję, że odcinek się spodobał, choć dopiero zaczynam Ktoś w ogóle to przeczytał
 

 
Myślę, że wam się spodoba Nie martwcie się - to dopiero początek

Odcinek 1
Leżałam wygodnie na swoim miękkim łóżku, jak bogini. Wtulałam się w poduszkę, wyobrażając sobie, że tulę się właśnie w ciało Bartka, którego od roku tak mi brakuje... Jednak nasze zerwanie było właściwe. Każde z nas chciało zrobić karierę, nie mieliśmy dla siebie czasu. Teraz została mi tylko ta mała, jedwabna poduszeczka.
-Kim, wstawaj! Przypominam Ci, że masz tylko 20 minut na zebranie się i ogarnięcie tego bajzelu – do mojego pokoju weszła Melanie.
-Że co!? – wrzasnęłam przerażona
-Tak, tak. Więc teraz łaskawie podnieś swoją dupcię i szoruj do łazienki, bo wyglądasz paskudnie – kochałam Melanie za tę jej beznadziejną szczerość.
-Dlaczego wcześniej mnie nie obudziłaś!? – pośpiechem zaczęłam latać między garderobą, a łazienką.
-Sory, zapomniałam... Ale mogłaś ustawić sobie budzik – westchnęła.
-Idź, ty! – wrzeszczałam, ubierając i jednocześnie malując się. – Zawsze mogę na ciebie liczyć, ty mój łaskawy, zasrany aniele – westchnęłam z lekkim uśmiechem. Naprawdę kochałam Melanie za jej suuuuper poświęcenie. – Jestem gotowa!
Wsiadłyśmy do naszego wspólnego jeepa, stojącego pod domem. Był w nienajlepszym stanie, ale trudno... To cud, że przeżył te trzy wypadki, spowodowane przeze mnie i Melanie.
-Kurwa, znowu się spóźnimy – mówiłam, poprawiając jeszcze swój makijaż.
-A, chrzanić to – Melanie jak najszybciej chciała przyjechać do agencji na sesję zdjęciową. W końcu dojechałyśmy do firmy i szybko weszłyśmy do pomieszczenia głównego. Tam stała już zniecierpliwiona Emily.
-No, pięknie – tupała swoim 12-centymetrowym obcasem. – Znów SPÓŹNIONE!
-Sory, Emily – wtrąciła Melanie – Trochę zaspałyśmy...
-Pół godziny!? Okey, ruszcie te swoje szanowne dupcie i ubierzcie się łaskawie w te cholerne gatki i staniki, bo chyba wyjdę z siebie!
Ruszyłyśmy ku przebieralni. Założyłyśmy seksowną bieliznę – ja koloru intensywnego różu, a Melanie fioletu z czarnymi koronkami. Wyszłyśmy na plan. Ja ruszyłam ku Tomowi, który był moim prywatnym fotografem, a Emily mojej najlepszej przyjaciółki.
-Witaj, Tom – rzuciłam, przytulając go na powitanie.
-Siemasz, moja gwiazdo – uśmiechnął się. – Wskakuj – pokazał mi czarną kanapę, która miała być rekwizytem sesji. Położyłam się na niej i rozłożyłam się, pokazując swoje walory.
Wyginałam się seksownie na kanapie, kusząc swoim ciałem. Wiedziałam, że musze to zrobić jak najlepiej, aby podziwiali moje zdjęcia. Miałam stać się już poważną modelką.
-Wyglądasz cudownie, moja droga – mówił Tom, przekręcając obiektyw w jedną i drugą – Jesteś boska, trzymaj się tego.
Czułam się doceniona, po raz kolejny zresztą, ale jednak stwierdziłam, że ta sesja będzie kluczem do mojej kariery. Jednak czekała mnie jeszcze spora droga. Gdy już skończyła się moja praca, przebrałam się i czekałam na Melanie, która jeszcze nie skończyła pracy z Emily. Siedziałam na kanapie, znajdująca się w recepcji. Zauważył mnie Tom, który po chwili podszedł do mnie.
-Czekasz na Melanie?
-Tak, wlecze się jak zwykle...
-Wiesz, już dawno chciałem Cię zapytać o pewną rzecz... – zaczął nieśmiało.
-Mów – popędziłam.
-Czy dałabyś się zaprosić na kawę, może jakiś deser?
-Proponujesz mi randkę?
-Nie... To znaczy, tak. Randkę.
-A zamiast tej kawy i deseru – to tak za poważnie... Nie moglibyśmy pójść po prostu na pizzę i colę?
-Jasne – powiedział – Myślałem, że ci się to nie spodoba, więc chciałem bardziej „dorośle”...
-Spoko, nie przejmuj się. Wiesz, wolę „swojskie” klimaty...
-Szczerze? – westchnął – Ja też.
Więc tak: Idę na randkę z Tomem. Oficjalnie. Zauważyłam, że już od dawna między nami iskrzyło, ale myślałam, że nic tak naprawdę nie dojdzie... Może znów załapie miłość?
Wieczorem wszystko opowiedziałam Melanie.
-A wiesz!? – podnieciła się, popijając colę – Umówiłam się z Chrisem.
-A nie mówiłaś, że szalejesz za Paulem?
-Tak, wiem. Ale oni obaj są tacy przystojni! Muszę wybrać po charakterze, bo tors to oni mają... – westchnęła. – Mam nadzieję, że coś z tego będzie.
-Myślisz, że ja i Tom...Pasujemy? – zapytałam.
-No, wiesz... Tom jest naprawdę nieziemsko przystojny, ale musisz teraz przekonać się, czy by pasował ci jego charakter... Jaki jest...
-Wiem. Umówiliśmy się jutro w Hot Pizza Club.
-No, w najlepszej pizzerni w mieście – mamrotała, jedząc gofry – Pieką ekstra grubą pizzę!
-No, najeść się można.
*Następnego dnia*
-Suko, w co ja mam się ubrać!? – wrzeszczałam, biegając po domu.
-No wiesz, kiecek masz sporo... Ja też mam ten problem! – krzyczała Melanie, spoglądając na swoją garderobę.
-Jeszcze tylko dwie godziny, a ja nie mam się w co ubrać... Nie mówiąc już o makijażu i fryzurze...
-KURWA! – usłyszałam nagle Melanie.
-Co się stało!? – wpadłam do jej pokoju.
-Zasrane życie... – westchnęła. Złamała paznokieć. Również westchnęłam.
-No cóż... – patrzyłam na jej zakrwawiony palec. – Dokleisz sobie tipsa. – Spojrzała na mnie pokerową twarzą.
-Super, normalnie zajebiście... Trudno – rzuciła się na łóżko – Mam wszystko w dupie.
-Ogarnij się i wstawaj – przekonałam ją. Wstała, posłuchała mnie – przykleiła sobie sztucznego paznokcia. W końcu wszystko zaczęło się układać... Znalazłyśmy odpowiednie sukienki, buty, zrobiłyśmy sobie makijaż i fryzury. Przyznam, że wyglądałyśmy bosko.
-No więc, ja spadam – powiedziała Melanie – Ja biorę samochód, zamów sobie taksówkę.
-Dlaczego ja?
-Bo wiesz... Ech... Możesz tej nocy być sama w domu, rozumiesz? – uśmiechnęła się.
-Aaa, okey. Nie ma sprawy, tylko następnym razem to ja mam mieć zajebistą noc z chłopakiem.
-No, postaraj się! Może Tom będzie tym wspaniałym chłopakiem, z klejnotem na miejscu?
-Może... – westchnęłam.

Mam nadzieję, że was nie zanudziłam, ale to dopiero pierwszy odcinek.. Wszystko się rozkręca
Dziękuję tym, którzy zdecydowali się jednak przeczytać wszystko do końca.
 

 
Postanowiłam zabierać się za opowiadanie. Oczywiście - niezbędna część wstępu - przedstawienie postaci.

Kimberly Leile
Jest wspaniałą, 20 letnią dziewczyną. Mieszka w Chicago. Jej prawdziwe imię brzmi Paulina Młynarczyk, jednak po przeprowadzce do USA, zmieniła swoje - jak dla niej - wstydliwe i drażniące nazwisko i imię. Jest znaną w tym stanie modelką, głównie fotografowaną w bieliźnie, gdyż ma niepojętnie cudowne ciało. Rozstała się ze swoim chłopakiem, Bartoszem Medyńskim, znanym jako "Metrowy". Wbrew pozorom, kocha muzykę reggae i hip-hop. Studiuje dziennikarstwo. Oprócz tego gra na gitarze i saksofonie. Niedawno jej zespół, Guard, rozpadł się. Mimo to gra sama w zaciszu swojego mieszkania, w którym mieszka ze swoją przyjaciółką Melanie. Jej rodzice zmarli gdy miała 10 lat - oboje zginęli w wypadku samochodowym. Po tej tragedii, Kim przygarnęła babcia, która zmarła tuż po skończeniu przez wnuczką gimnazjum. Jedyną jej rodziną była ciotka, która mieszkała w Chicago, więc przeprowadziła się tutaj, gdzie mieszka do dziś, jednak nie z ciocią, lecz sama i świetnie sobie radzi, gdyby nie to, że nie ma pracy.

Melanie Osume
Tak jak Kim ma 20 lat. Jest jej najlepszą przyjaciółką od trzech lat. Tak jak ona kocha muzykę, uwielbia Boba Marleya, jak i aktora Iana Somerhaldera, który jest jej bliskim znajomym. Chociaż jest o wiele starszy - nieźle się dogadują. Mieszka w Chicago od urodzenia. Jest modelką, tak samo jak Kim. Także jest singielką, jednak zarywa do przystojnego Paula Seana oraz Chrisa Thorna.Kogo wybierze?

Paul Sean i Chris Thorn
Oboje mają po 21 lat - obu kocha Melanie. Paul jest spokojnym, romantycznym i wspaniałym chłopakiem. Ma własne schronisko i fundację na rzecz zwierząt - jest niezwykle odpowiedzialny, sympatyczny i tajemniczy. Czy w głębi serca jest inny, zwariowany?
Chris jest przystojny i umie poderwać dziewczynę - to fakt. Jednak udaje strasznego cwaniaka i wywyższa się wszędzie, gdzie może. Jednak nie można się jemu oprzeć Jest modelem.

Tom Eleue i Emily Wahinton
Oboje są fotografami. Tom ma 22 lata, jednak jest bardzo doświadczony w tej branży, zaczynał jako dziecko. Jest niezwykle przystojny i sam bierze udział w sesjach fotograficznych. Emily natomiast ma 31 lat i jest niezwykle wrażliwa na spóźnienia - dlatego nie znosi Melanie i Kim, które ciągle popełniają ten błąd.
 

 
To jest mój pierwszy blog, więc proszę o wyrozumiałość
Mam nadzieję, że się w miarę spodoba